Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Podróż do Wenezueli - Wstęp

Choroni

 

Kupiliśmy bilety na lot do Caracas. Promocyjna cena biletów, znalezionych dzięki fly4free była kusząca, ( Londyn- Caracas- Londyn dla dwóch osób ; 583euro) więc bez dłuższego zastanawiania zdecydowaliśmy się odwiedzić Amerykę Łacińską po raz pierwszy w życiu,

Wylot zaplanowaliśmy na listopad, bo to miesiąc, w którym oboje obchodzimy urodziny.

Start, niestety z LGW. Szybko znaleźliśmy połączenie z Krakowa do Oslo, a z Oslo do Londynu. ( 22 euro od osoby za całość) Podróż dość długa, w Oslo wypada nam noc na lotnisku, więc w Londynie wykupujemy pokój w Ibisie (39 funtów)

Czas oczekiwania na tę podróż wypełnia nam czytanie wszystkiego co znajdujemy w necie na temat Wenezueli. Niestety, wkrótce okaże się, że przeczytaliśmy za mało...

Znajduję w internecie adres do Hotelu Plaza Mar w Macuto – jakieś 40km od Caracas. Przy pomocy słownika, moim początkującym hiszpańskim, piszę maila z prośbą o transfer z lotniska i rezerwację pokoju na pierwszą noc. Otrzymuję odpowiedź; taxi zawiezie nas do hotelu, ktoś będzie czekał na nas na lotnisku z tabliczką z naszym nazwiskiem. Koszt; 200BF - pokój, 100BF - taxi. Obiecuję raz jeszcze potwierdzić przylot na dzień przed i przestaję się martwić, że lądujemy wieczorem a Caracas straszne podobno, bo pełno tam złodziei i oszustów...

Wylatujmy z zimnej Polski, zabieramy tysiąc dolarów, namiot, dwa materace, śpiwory, prowizoryczną wędkę, lampkę nocną, kubeczki, grzałkę, trochę jedzenia na te pierwsze dwa dni w podróży, aparat fotograficzny, kilka letnich ubrań, kosmetyki, paszporty i oczekiwanie wielkiej przygody (czytaj: Niezbędnik Turystyczny - Wenezolano). Mieścimy to wszystko w dwóch plecakach, które polecą jako bagaż podręczny. Łatwiej pakować się w duży plecak, najlepiej 65l. Jeśli nie jest mocno wypchany, bez problemu zmieści się w koszyk pomiarowy, a na miejscu zmieszczą się jeszcze zakupy.

Lotnisko w Oslo okazuje się bardzo przyjazne, miejscówka pod schodami zaciszna i kameralna. Rozkładamy materace, zjadamy kolację, zapinamy śpiwory i idziemy spać. Nikt nam nie przeszkadza, ani w nocy, ani rano. Najlepszy nocleg lotniskowy jaki mieliśmy okazję przespać.

Do Londynu wylatujemy po południu, zakupy na bezcłówce raczej skromne, jedzenie z plecaka bardzo się przydaje bo ceny wysokie.

W Londynie lądujemy o czasie, wychodzimy z terminala i szukamy drogi do Ibisa. Miało być blisko, jest daleko. W dodatku wychodzimy w złym miejscu z lotniska i idziemy okrężną drogą.

Wędrujemy tak z dziesięć kilometrów, z plecakami, które teraz, nie wiedzieć czemu, ważą chyba po 50 kg. każdy. W hotelu przypominają nam, że dziś w nocy przestawia się czas, mamy więc godzinę dłuższy pobyt.

Ustawiamy budzik na rano i zasypiamy ze świadomością, że ta właściwa podróż zacznie się dopiero od jutra. Rano wsiadamy do hotelowego busa, kierowca Polak zgadza się na płatność w dolarach (w ilości 10 papierków) bo funtów przecież nie mamy. Nasz bilet do Caracas jest dwufazowy. Pierwszy odcinek do Madrytu pokonujemy na pokładzie Ambraera 190. Po raz pierwszy lecimy takim małym samolotem i bardzo nam się podoba. Towarzyszy podróży niewielu, wolnych miejsc dużo, więc rozkładamy się wygodnie. Lot krótki, szybko się kończy.

Lotnisko w Madrycie trochę znamy, przesiadaliśmy się na nim już kilka razy. Duże jest, ale na szczęście przesiadka zorganizowana jest na sąsiednich terminalach więc trafiamy bez problemów. Sprawdzamy tablicę odlotów, opóźnienie dwugodzinne nie psuje nam jakoś humorów. Kupujemy ulubioną brandy Veterano, słuchamy muzyki, czytamy książki więc czas płynie szybko.

Airbus A320 – 200 zachwyca nas wyglądem i dźwiękiem silników. Od razu po starcie przestawiamy zegarki na czas wenezuelski i staramy się dopasować do niego. To będzie bardzo długi dzień. Przez dziesięć godzin czytamy, rozmawiamy, słuchamy muzyki i nie śpimy, bo zegarki mówią, że do nocy jeszcze daleko. Fantastyczny ten lot. Dziwnie szybko się kończy. Może to za sprawą emocji, a może działanie brandy...

W Caracas odstajemy swoje w kolejkach, papierki i dziwaczne deklaracje oddajemy tam gdzie inni, znajdujemy pana z tabliczką i wychodzimy z nim przed budynek. Pierwszy oddech wenezuelskim powietrzem zaskakuje. Sweter i getry parzą więc myślę tylko o tym, żeby je zdjąć. Jest ciemno, godzina dwudziesta, 30 stopni, lepkie powietrze. Na szczęście oboje lubimy gorąco, przyzwyczaimy się więc do tropiku z łatwością.

Gawędzimy sobie z taksówkarzem trochę po angielsku, trochę po hiszpańsku, a droga mija bardzo szybko.

Jest niedziela.

Hotelik dość nędzny, ale nie spodziewaliśmy się wielkich luksusów. Wymieniamy w recepcji 100 dolarów, po słabym kursie; 1 $ - 7 BF. Recepcjonista i taryfiarz gdy dowiadują się, że chcemy jeszcze dzisiaj połazić, mają dziwne miny. Mówią, żebym zdjęła łańcuszek z szyi, radzą schować pieniądze. Mimo przestróg wyczytanych przed wyjazdem niefrasobliwie stwierdzamy, że przesadzają i idziemy szukać jedzenia i latynoskich klimatów.

Tuż za rogiem obskurny bar, przypominający schyłek epoki PRL, gościnnie zaprasza rytmem hiszpańskiej melodii. Poznajemy smak zmrożonego piwa Polar. Bardzo dobre! Jeszcze kilka kroków w stronę innej muzyki. Ludzie tańczą na ulicy, śpiewają. Gorące rytmy oczarowują nas zupełnie. Zjadamy arepę; ja z kurczakiem, Piotr z wołowinką. Smakuje nam bardzo. Wspaniale tu jest. Zostalibyśmy dłużej ale zegarek w głowie trudniej przestawić niż ten w telefonie, więc wracamy do pokoju i zasypiamy szczęśliwi.

Budzimy się jeszcze przed świtem. To dziś są Piotra urodziny. Składam mu życzenia; żeby spełniły się jego marzenia... i żeby ta podróż była pełna przygód.

Zastanawiam się dzisiaj, czy gdybym wiedziała, jak bardzo te życzenia się spełnią, czy ugryzłabym się w język...?

Mapa WenezueliZnajdź

Czy wiesz że?Wiki

Misje Społeczne

... zostały stworzone dla wszystkich obywateli, jednak tak naprawdę z myślą o tych najbiedniejszych.

(czytaj więcej)

S5 Box

Register

*
*
*
*
*
*

(*) niezbedne pola

Scroll Up